Aby określić, co to jest romantyzm – w szczególności romantyzm polski –  trzeba przede wszystkim ustalić odpowiednie genus proximum. Wchodzą w grę przynajmniej trzy genera:

(1) Epoka w dziejach kultury polskiej. Tu sprawa jest stosunkowo prosta: wchodzi w grę I połowa XIX w. Wątpliwości nasuwać jednak może, o jakim obszarze naszej kultury mówimy: o całej kulturze – czy tylko o jakiejś jej części (literaturze, sztukach plastycznych, muzyce – czy także np. filozofii, ideologii itd.).

(2) Program artystyczny. Trzeba tu odróżnić po Tatarkiewiczowsku program explicite (sformułowany jako wyraźny manifest) od programu implicite. Opisanie pierwszego rodzi pytanie, w jakim stopniu był on realizowany przez twórców, którzy deklarowali się jako zwolennicy romantyzmu w sensie stylu (por. niżej – punkt (3)). Opisanie drugiego rodzi pytanie o kryteria adekwatności rekonstrukcji.

Jeszcze większą trudność sprawia odróżnienie programu artystycznego od jego tła filozoficznego (resp. metafizycznego) i ideologicznego (resp. politycznego). Odróżnijmy dla uproszczenia proces twórczy, dzieło – z jego formą i (jeśli taka jest) treścią – oraz recepcję tego dzieła. Otóż kiedy mówi się w kontekście romantyzmu np. o mistycyzmie, to może chodzić bądź o to, że mistycyzm ma przenikać proces twórczy, bądź treść dzieła, bądź postawę bohaterów owego dzieła, bądź o to, że aura mistyczna ma być ewokowana przez dzieło w jego odbiorcach.

(3) Styl. Wydaje się, że to genus jest teoretycznie najistotniejsze. Zarazem najtrudniej tutaj podać trafne differentia specifica. Chodziłoby bowiem o takie cechy gatunkowe, które są cechami formalnymi (jak np. amorficzność) lub formalno-treściowymi (jak np. fantastyka, egzotyka). Tymczasem teoretycy sztuki i estetycy mieszają je notorycznie z czynnikami określającymi genezę dzieł, zresztą określającymi ją bardzo nieprecyzyjnie (por. np. nawiązywanie do tzw. sztuki ludowej, narodowej lub do sztuki dawnych epok).

Bez usunięcia wymienionych wątpliwości i uporania się ze wskazanymi trudnościami – co w wypadku artefaktów wymaga zawsze pewnej dozy konwencjonalności – pojęcie romantyzmu polskiego nie będzie mogło uzyskać statusu pojęcia teoretycznego.