Romantyczny obraz świata, spolaryzowany i dychotomiczny, ze szczególną siłą eksponował antagonizm pomiędzy duchem i materią (ciałem), rozumem i wyobraźnią czy wreszcie rozumem i wiarą. W kontekście tego ostatniego konfliktu w obrębie filozofii romantycznej, zaprzeczającej obiektywnemu charakterowi rzeczywistości, odrzucającej ideę, że rozum ludzki może poznać naturę otaczającej go rzeczywistości, kosztem racjonalności rozwijał się emocjonalizm, sentymentalizm, mistycyzm, a przede wszystkim fideizm. W opozycji do oświeceniowego racjonalizmu, który poprzez rozum starał się usuwać wszystko, co wydawało się nieznane i nierozpoznawalne, romantycy zastany przez siebie świat uznali za bezduszną krainę instrumentalnego i zabijającego wszystko rozumu, który nie potrzebuje uczuć, wyobraźni czy wiary.

Mający swoje wyraźne odniesienia do romantyzmu, a rozwijający się w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku modernizm utrzymywał, że rozum ludzki, zamknięty w sferze zjawisk, nie może wznieść się do Boga ani poznać Jego istnienia z rzeczy widzialnych, jak chce Kościół katolicki. Zdecydowane odrzucenie charakterystycznego dla modernizmu fideizmu brało się przede wszystkim z tego, iż religia katolicka, pomijając oczywiście stanowisko takich myślicieli jak Tertulian, już w pierwszych wiekach nawiązała dialog ze starożytnymi filozofami uznając, że Bóg objawienia i Bóg filozofów muszą być tym samym bytem. Wybrano więc w ten sposób spotkanie z filozofią a nie mitologią, symbiozę z rozumem zamiast ryzykownej przyjaźni z religiami pogańskimi.

Według J. Woronieckiego, fideizm na gruncie polskim był konsekwencją trudnej sytuacji politycznej narodu w XIX wieku, która wpłynęła na ograniczenie rozwoju myśli katolickiej, obniżając poziom wykształcenia religijnego Polaków. Równocześnie rozwijała się jednak nowoczesna świadomość narodowa, nadając romantyzmowi w poszczególnych krajach barwę patriotyczną. Polski fideizm, wywierający poważny wpływ na polskich wieszczów narodowych, był zresztą nie tyle buntem przeciwko religii katolickiej, ile raczej trwaniem dalej w nieświadomym przekonaniu, że takie odgrodzenie wiary od rozumu jest warunkiem jej doskonałości i że właśnie tej ofiary z naszego rozumu Kościół od nas żąda. Tymczasem, jak sugestywnie uznał wspomniany Woroniecki, fideizm po prostu jest co najmniej bezmyślnością i to w stosunku do tego, co dla człowieka najważniejsze - prawd wiary. Fideizm sprawił również, że środowiska katolickie nie mogły bronić wiary przed pozytywizmem, okultyzmem czy teozofią.